relikt wrocławskiej kultury drukarskiej

na naszym podwórku od niedawna dostojnie prezentuje się jeden z ostatnich reliktów wrocławskiej kultury drukarskiej. Tuwim miał swoją maszynę, my mamy swoją! musimy tylko wykombinować, co zrobić, by deszcz po niej nie spływał. kto wie, może na jej cześć też powstanie kiedyś wiersz. dziękujemy za zaufanie i obiecujemy nie zawieść. intuicja nam podpowiada, że oddany w opiekę linotyp niejeden raz będzie głównym bohaterem organizowanych przez nas wydarzeń i prowadzonych zajęć. 


poniżej krótka historia o tym, jak do tego doszło. 


Pani Dagmara Świętek pisze:

Od ośmiu lat prowadzę drukarnię typograficzną Mutant LetterPress na wrocławskim Nadodrzu przy placu Strzeleckim 12, gdzie zajmuję się upowszechnianiem wiedzy o dawnych technikach druku i tradycyjnej typografii. Prowadzę też działalność projektową i wydawniczą opartą przede wszystkim na łączeniu szlachetnych technik rzemieślniczych (zecerstwo, drukarstwo, introligatorstwo) z nowoczesnym estetyzmem. Tu stare łączy się z nowym, maszyna z człowiekiem. To od początku była, i nadal jest, walka z czasem i okolicznościami by maszyny, narzędzia, wiedzę i umiejętności zdobyć i przekazać dalej. To ostatni moment, by o to należycie zadbać, w przeciwnym razie cała mądrość o tradycyjnej typografii zniknie bezpowrotnie, tak jak w jednej chwili zniknęły stare drukarnie i jak nieuchronnie odchodzą starzy mistrzowie. Moim pragnieniem jest, by do tej wyrwy nie doszło. Większość maszyn, narzędzi i czcionek nabyłam od starych drukarzy, których pasja i życie związane były z kulturą wrocławskiego drukarstwa. Wśród nich najstarszym był pan Sylwester Dziamski, który w wieku 96 lat wciąż jeszcze prowadził swoją drukarnię „Antiqua”, co prawda linotypu nie używał od wielu lat, ale na ponad 100- letniej prasie TipTop bigował egzemplarze okładek do książek.

Właśnie w tym czasie nasze drogi się skrzyżowały. W drukarni pana Sylwestra ocalała, przez lata nieużywana, część typograficzną warsztatu, jakby ktoś przed chwilą zakończył prace zecerskie. Na stołach były rozłożone narzędzia, czcionki a pod oknem piętrzące się w stosach, poprzekładanych drewnianymi deseczkami, odlane z linotypu składy książek. Stał też Linotyp, maszyna niezwykła i majestatyczna, fizyczny wymiar historii drukarstwa, jeden z dwóch, jak mi wiadomo, ostatnich takich reliktów ocalałych we Wrocławiu. Pan Sylwester zmarł wiosną 2021 roku w wieku 100 lat, a linotyp, dzięki zaangażowaniu pani Patrycji Sobczak i pana Mariusza Wszołka z Uniwesytetu SWPS we Wrocławiu znalazł swój nowy azyl. Za co jestem ogromnie wdzięczna, gdyż los tej maszyny mógł zostać przesądzony, jak los innych maszyn, które znalazły swój kres na złomowisku.